wtorek, 11 sierpnia 2015

James Patterson - "Listy pisane miłością"

źródło
TYTUŁ: Listy pisane miłością
AUTOR: J. Patterson
WYDAWNICTWO: Świat Książki
DATA WYDANIA: 2006
STRON: 168

"Bo czymże tak naprawdę jesteśmy, jeśli nie sumą tego, co się nam przydarzyło." [1]

Jennifer przeżywa ciężkie chwile, ciągle opłakuje śmierć swojego męża - miłości jej życia, jednocześnie oskarżając się o jego śmierć, oraz ich małego "orzeszka". Zatopiła się w pracy, pisze felietony i tylko tym żyje. Jedynym jej odstępstwem od pracy są spotkania z najlepszą przyjaciółką, która umie słuchać i zachęca do mówienia, która przytuli i otrze łzy, która zachęci do działania - jej babcia Sam, która wychowywała ją po śmierci rodziców. Pewnego dnia Jennifer dostaje wiadomość że Sam jest w szpitalu w śpiączce, wyjeżdża do Lake Geneva, do domku babci do jej miejsca gdzie czuje się dobrze i które ma mnóstwo szczęśliwych wspomnień.  Po powrocie ze szpitala w domu w swoim dawnym pokoju Jennifer znajduje na łóżku paczuszki zaadresowane do niej, to listy od babci w których opowiada jej o swoim życiu. 

Jennifer czyta i poznaje swoją babcię na nowo, jej pierwsze spotkanie z dziadkiem i prawdziwe z nim życie, które nie było takie jak się wydawało. Przeczytała o: jej wielkiej tajemnicy miłości - ale nie do dziadka, pragnieniach, życiu jakie wiodła. Ale to nie tylko zwykłe listy, w nich Sam przekazuje Jennifer pewne wiadomości.
Przyjazd do babci dla Jennifer niesie jeszcze coś za sobą, spotkanie z dawnym znajomym - Brendanem, wtedy byli dziećmi, teraz może połączyć ich coś więcej. Ale czy Jennifer jest gotowa na związki? Czy odczyta wskazówki z listów? Czy da radę unieść na swoich barkach następne złe wiadomości? - jakie Brendan jej przekaże.

"Długo wydawało mi się, że życie - prawdziwe życie - dopiero kiedyś się zacznie. Tymczasem na mojej drodze ciągle pojawiały się jakieś przeszkody, zawsze było coś, co należało zrobić wcześniej: coś, co wymagało załatwienia, czas, który należało komuś poświęcić, dług, który trzeba było spłacić. Dopiero potem miało się zacząć prawdziwe życie. Aż wreszcie w którymś momencie zdałem sobie sprawę, że moje życie to owe przeszkody." [2]

Wspaniała książeczka o: miłości i poszukiwaniu swojego sensu życia, poznawaniu rodziny, walce, wspomnieniach, żalu, kompromisach, cierpieniu. Okładka może sugerować lekką wakacyjna lekturę z miłością w tle, miłość jest i to taka wspaniała, pokazana przez pryzmat dwóch różnych kobiet - Sam i Jennifer, ale jednocześnie lektura niesie ze sobą ogromną dawkę emocji i nadziei, przy niej łezki mi popłynęły. Lektura o miłości i poszukiwaniu swojego miejsca i swojego szczęścia, o tym że nawet po stracie, w bólu, nie możemy zamykać się na innych. Gorąco Wam polecam - warto :)

[1] str.67
[2] str.53

Moja ocena: 5,5/6


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


niedziela, 9 sierpnia 2015

Steve Berry - "Mit Lincolna"

źródło
TYTUŁ: Mit Lincolna
AUTOR: S. Berry
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 448


"Mit Lincolna" to dziewiąta książka z serii o Cottonie Malone, byłym agencie Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, który teraz na emeryturze jest antykwariuszem w Kopenhadze. Cotton jest również bliskim przyjacielem swojej byłej szefowej Stephanie Nelle i nie odmawia jej drobnych przysług. 
Tym razem ma "tylko" odebrać ze Szwecji ich kontakt, który znalazł się w niebezpieczeństwie, a agent nie dotrze na czas. Drobna przysługa, tak wygląda, lecz w rzeczywistości Cotton wpadł w sam środek niebezpiecznej gry między rządem Stanów Zjednoczonych a grupą fanatyków - Mormonów, którzy chcą urzeczywistnić wizje proroków i utworzyć własny kraj. Chcą by stan Utha odłączył się od Stanów Zjednoczonych i pod nową nazwą zaczął sam funkcjonować, ale czy jest to możliwe? Przecież Konstytucja wyraźnie mówi o nierozerwalności Unii - a może jednak mają na to szansę. Gra toczy się o wysoką stawkę, o dokument podpisany razem z Konstytucją, utajniony i przekazywany prezydentom. Jednak po drodze w zawierusze wojny secesyjnej A. Lincoln ten dokument chowa, nie chce by Unia upadła, chce by była całością, a ówcześni Mormoni w tym mu pomogli. Czy miał do tego prawo? Kto pierwszy znajdzie dokument? Czy Stany Zjednoczone są zagrożone? Ten dokument może zmienić losy nie tylko Stanów, ale czy istnieje?

Kolejna powieść i kolejna przygoda z historią. Tym razem wyruszamy z Danii, poprzez Salzburg, do Stanów Zjednoczonych, a tam oprócz Waszyngtonu przemierzamy stan Utha, jego górzyste tereny, parki i największe miasto Salt Lake City. Poznajemy kawałek historii USA, a dokładniej okres wojny secesyjnej która trwała w latach 1861 - 1865, pochłonęła ponad 600 tysięcy ludzkich istnień (jak do niej doszło i o co walczyły strony). Autor przedstawia nam również wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich czyli Mormonów - ich historię i wiarę. Dowiadujemy się ciekawych faktów, które autor bardzo zręcznie połączył z fikcją tworząc świetną książkę przygodowo-historyczną.

Akcja od początku wciąga, tempo nie spada, a przewracane kartki pozwalają nam na przeżywanie przygody z historią. Język prosty, czyta się szybki i mimo licznych opisów miejsc, czy historycznych wydarzeń świetnie wkomponowują się w całość i są również napisane prostym i lekkim językiem. Trzeba mieć talent aby tak wpleść historię w powieść, by czytelnik miał ochotę na zapoznanie się i dogłębniejsze poznanie prawdziwych wydarzeń i postaci historycznych, a zapewniam Was że S. Bery'emu wychodzi to świetnie. Przygoda, historia, adrenalina, Lincoln, wojna, Mormoni, złoto, i jeden dokument który może wiele zmienić, walka o przetrwanie, to chyba wystarczy by zachęcić Was do tej książki, ja polecam, tą jak i inne z serii o Cottonie Malone. 

Moja ocena: 4,5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


środa, 5 sierpnia 2015

Jessica Brockmole - "Listy z wyspy zwanej Niebem"

źródło
TYTUŁ: Listy z wyspy zwanej Niebem
AUTOR: J. Brockmole
WYDAWNICTWO: AMBER
DATA WYDANIA: 2013
STRON: 336

Brak mi słów by opisać tę książkę, czułam jak otula mnie swoją historią, jak słowa okrywają mnie niczym mgła na szkockiej wyspie, a serce moje drgało i biło raz wolniej raz szybciej, jak fale oceanu obijające się o brzegi lądu. Dlaczego? 
Wspaniała historia miłości którą autorka przekazała nam w formie listów, pisanych przez dwójkę młodych ludzi, których dzielił ocean, tysiące kilometrów, wód i lądów. Miłość wyznawana zwykłymi słowami, każdy gest, czułe słowo, tajemnice i opowieści dnia codziennego przybliżało do siebie dwoje ludzi, którzy z czasem odkryli że to już coś więcej niż tylko korespondencyjna miłość. Ale czy taka miłość ma szansę zaistnieć w świecie rzeczywistym? Już nie tylko odległość ich dzieli, ale również I wojna światowa, oraz ich życie osobiste, jej na wyspie i jego w Ameryce.

Ona - Elspeth Dunn, poetka mieszkająca na szkockiej wyspie Skye, młoda mężatka, żona rybaka, boi się wody mimo że jest mieszkanką wyspy, nigdy nie opuściła swojej wyspy, marzycielka i romantyczka.
On - David Graham - mieszka w Ameryce w Chicago, z milionem pomysłów na minutę, szalony psotnik, student college - nauk przyrodniczych - gdy się poznali, miłośnik poezji, nie ma planów na przyszłość, a wszystko co zacznie sknoci - praca, zaręczyny, zaciągnął się do wojska i ruszył do Francji jako kierowca karetki.

On leżąc w szpitalu przypadkowo natrafił na jej tomik wierszy który go poruszył, napisał do niej pierwszy niewinny list, ona czytała go w towarzystwie wielu ludzi na poczcie, w końcu to pierwszy list od jej "fana" :) Ona i on, listy, obietnice, powierzane marzenia i tajemnice, a życie w koło toczyło się swoim rytmem, ona na wyspie, on w mieście w którym tętni życie. Ona mężatka, on zaręczony, lecz co mogą począć, miłość nie wybiera, serce nie sługa, ich listy coraz śmielsze, coraz mocniejsze to miłość która spadła na nich, to słowa bez których nie potrafią już żyć, to listy bez których dni wydają się stracone. Ona czeka, on zaciąga się do wojska, ona przezwycięża swój strach by być z nim, opuszcza wyspę by spotkać się z nim, nic nie mówią, patrzą, kochają się każdym kawałkiem ciała, każdą namiastką duszy, są sobą nawzajem, wypełniają się całymi sobą. Czy dane im będzie być razem? Czy świat na to pozwoli? Czy przetrwają I wojnę światową?

II wojna budzi demony, tęsknoty, porusza serca, młoda kobieta Margaret zakochana w pilocie RAF-u, matka próbuje wybić jej z głowy tą miłość, każe wstrzymać się uczuciom, czekać, lecz sama pewnego dnia znika, szuka, próbuje odnaleźć swoje duchy, wspomnienia, miłość. Margaret musi rozwiązać tajemnicę z przeszłości, poznać swoją matkę i jej przeszłość, a także dowiedzieć się kim ona sama jest i czy na pewno kocha tego jedynego. Musi wyjechać na wyspę Skye.

Opowieść - piękna, wzruszająca, chwytająca za serce, pełna emocji, humoru, łez. Miłość - pokonująca tysiące kilometrów, nie widzieli się ale wiedzieli że to te połówki, że to miłość która poruszy niebo i ziemię, że są dla siebie stworzeni.  Nie mogłam się od książki oderwać, tak naprawdę można ją przeczytać w jeden dzień - wieczór, ale ja czytałam ją przez dwa wieczory, odkładając ją co jakiś czas, myśląc, czując ich miłość, ich pragnienia, gładząc książkę i czytając następne kartki by poznać dalszą cześć historii. Wspaniała, listy pisane językiem prostym i lekkim, opowiedziały nam historie pewnej miłości na tle I i II wojny światowej. Gorąco polecam Wam tę książkę, warto ją przeczytać.

Moja ocena: 6/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Pod hasłem"

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Matthew Reilly - "Smocza wyspa"

źródło
TYTUŁ: Smocza wyspa
AUTOR: M. Reilly
WYDAWNICTWO: ALBATROS
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 464

Ocean Arktyczny, Smocza Wyspa - górzysta wyspa daleko za kołem podbiegunowym, to tu kiedyś, Związek Radziecki wybudował tajną bazę, na eksperymenty ze wszystkim co możliwe: broń, genetyka, kwasy itp. Teraz wyspa jest zamknięta, a mała jednostka pilnuje tego co pozostało, wymieniając się co jakiś czas, do czasu, aż wyspa zostaje zaatakowana przez Armię Złodziei. To nie zwykła armia, przez parę miesięcy dokonywała zuchwałych napaści i porwań: rosyjski tankowiec z bronią, odbicie więźniów w Chile i Sudanie, porwanie samolotu z pieniędzmi, bomba w Moskwie i porwanie oraz torturowanie byłego sekretarza obrony USA. Spektakularne akcje, odbywające się w dniu zgodnym z numerem miesiąca, chcą być zauważeniu - i zostają. Dziś zbliża się 4 kwietnia, co tym razem.

Z dwóch dużych kominów na Smoczej Wyspie wydobywa się bezwonny i bezbarwny gaz, Armia Złodziei wypuszcza go do atmosfery a ten rozpościera się prawie nad całą półkulą północną, potem chcą wystrzelić kule z czerwonego uranu i podpalić atmosferę - tam gdzie gaz dotarł ziemia spłonie. To może być koniec świata. Czy można temu zapobiec? Czy znajdzie się ktoś kto ocali świat? i powstrzyma zagładę.

Niedaleko Smoczej Wyspy znajduje się zespół testujący broń, oraz sprawdzają nowy sprzęt w warunkach polarnych - kilku żołnierzy, cywile i jeden członek z DARPA. Dowodzi nimi kapitan Shane Schofield - ksywa "Strach na Wróble" na którego rząd francuski wydał wyrok śmierci. Dostają zlecenie dostania się na wyspę i powstrzymania szaleńców. Czy ten mały zespół może stawić czoło Armii Złodziei? Czy mają szansę w starciu z niebezpieczeństwami na wyspie? Czy dadzą radę?

Czyli krótko mówiąc, czy ktoś uratuje świat?

Jak wiecie lubię autora, do tej pory udało mi się przeczytać jego książki z serii o Jacku West, które bardzo mnie wciągnęły i dostarczyły ogromnych dawek emocji. Tym razem w moje ręce trafiła najnowsza powieść autora z serii o Shane Schofield i powiem Wam że autor "pojechał po bandzie" - to książka w stylu - "zabili go i uciekł" :D Jeżeli wiecie co mam na myśli to już kojarzycie co może się dziać. Cała akcja dzieje się zaledwie w kilka godzin, tyle czasu mają dobrzy ludzie na uratowane świata i unicestwienie tych złych. Wartka i szybka akcja, nagłe i niespodziewane zwroty akcji - które zapewnią nam emocje i adrenalinę, niesamowite i nierzeczywiste rzeczy, które dzieją się w książce normalnie nie mogły by mieć miejsca, ale to w końcu powieść gdzie trzeba uratować świat. Jeżeli macie ochotę na arktyczną i szaloną przygodę to polecam tę książkę.

Moja ocena: 4/6


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Pod hasłem"



sobota, 1 sierpnia 2015

Konkurs - ZŁAP LICZNIK

Moi kochani początkiem roku dziękowałam Wam za tak liczne odwiedziny, licznik wtedy przekroczył 500 000. Teraz jak widzicie już niedługo będzie 600 000, za co Wam bardzo dziękuję, odwiedzacie mnie i jest mi z tego powodu bardzo, bardzo miło :) a taka liczba zasługuje na mały konkurs. Co Wy na to?

Z tej to okazji zapraszam Was do małego KONKURSU
ZŁAP LICZNIK - 600 000 
nagrodą za złapanie licznika będzie książka - "Kasacja" Remigiusza Mroza

Zasady: wygrywa osoba która jako pierwsza prześle na mój @ skan ze zdjęciem licznika z mojej strony z liczbą 600 000, lub liczbą zbliżoną powyżej 600 000 np: 600 001 - max do 3. Gdyby się zdarzyło że dwie lub więcej osób przyślą w tym samym czasie skan z licznikiem 600 000, to wszystkie trzy osoby będą nagrodzone - wtedy zaproponuję jeszcze inne książki i zwycięzcy wybiorą interesujące tytuły - ale musi to być w tym samym czasie i taka sama liczba.

Zapraszam Was - mam nadzieję że jesteście zainteresowani :)

mój @ - melak@onet.eu



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...