sobota, 2 kwietnia 2016

Pożegnanie



Minęło cztery lata jak zawitałam do blogosfery, prowadzenie bloga daje mi ogromną satysfakcję i bardzo to lubię, jednak jak wiadomo to nie tylko przyjemność czytania ale także czas poświęcony na napisanie opinii i bieżące sprawy blogowe. 

Niestety, ale już od jakiegoś czasu rozważałam zawieszenie prowadzenia Biblioteki Melanii

Dlaczego? 



Wiadomo, cztery lata to kawała czasu, wiele rzeczy się zmieniło, mój Tomek wymaga więcej uwagi i pracy, starsza córka także, a i ja sama podupadłam na zdrowiu, trzeba bardziej wszystko ogarnąć i poukładać, zadbać. Czas pędzi, a ja nie chcę przegapić czegoś czego potem będę żałować lub czegoś nie zauważę.  

Te cztery lata były wspaniałe, a to wszystko dzięki Wam :) odwiedziliście mnie 662 719, bardzo DZIĘKUJĘ, nawet nie marzyłam o takiej liczbie gdy zaczynałam blogować :) mam nadzieję że zaglądaliście tu z przyjemnością, i czasami sięgnęliście po jakąś polecaną przeze mnie książkę :)

Oczywiście nie przestanę czytać, i jak tylko będę miała czas będę to robić :) myślałam żeby tu wpadać raz w miesiącu i pisać krótki post o książkach które przeczytałam, ale jak będzie nie wiem, nie chcę nic obiecywać. Będę na LC, może tam się spotkamy :) będę na pewno zaznaczać co przeczytałam a może i coś tam skrobnę. 

Nie piszę Do widzenia, piszę Do zobaczenia, bo mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy :)

Dziękuję :)



piątek, 1 kwietnia 2016

Jo Walton - "Podwójne życie Pat"

źródło
TYTUŁ: Podwójne życie Pat
AUTOR: J. Walton
WYDAWNICTWO: Świat Książki
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 376

"Jedna kobieta. Dwa światy. Dwie historie" [1]

Patricia Cowan już ma swoje lata, mieszka w domu opieki, najczęściej na karcie ma napisane "Dziś zdezorientowana". Ona sama już nie wie co ma myśleć, jej pamięć szwankuje, a może wcale nie - co jest prawdą z jej wspomnień. Mark za którego wyszła za mąż i urodziła mu czwórkę dzieci, nieszczęśliwa w małżeństwie, gospodyni domowa choć miała wyższe wykształcenie a świat  bez wojen, czy Bee z którą wychowała trójkę dzieci, pisała i wydawał książki, podróżowała, mieszkała w Anglii i we Włoszech, a świat dążył ku zagładzie. Który świat jest jej? Który jest prawdziwy? Oba? a może żaden? Patricia przyciska głowę do zimnej szyby, myśli wirują, wspomnienia napływają, ale które są prawdziwe, które powinna zapamiętać, przecież to nie możliwe by żyła w dwóch światach. Patrzy na księżyc, co dalej? Jakie było jej życie?

Skończyłam czytać i tak naprawdę to nie wiedziałam co o niej napisać, jakie słowa dobrać, jak powiedzieć to co czułam.
Rewelacyjna książka, ostatnie kartki chwytały mnie za gardło, łzy napływały do oczu. Niby zwyczajna opowieść, taka o życiu - miłości, śmierci, cierpieniu, strachu, walce, oczekiwaniu, radościach, szczęściu - niby zwyczajna, a jednak ma w sobie coś wciągającego, nie można się od niej oderwać. Poznajemy dwie historie kobiety, jej życie i wybory, od najmłodszych lat do niemal ostatnich dni, jednocześnie w tle mamy opisane, dodam że króciutko, autentyczne wydarzenia i osoby na świecie oraz fikcyjne. Bardzo ważnym tematem podjętym przez autorkę jest odmienność seksualna, życie w związku z osobą tej samej płci, co to pociągało za sobą. Zakończenie - nie jestem w stanie nic powiedzieć, czytałam dwa razy, chłonęłam każde słowo, a gardło miałam ściśnięte. Koniecznie musicie przeczytać.

Moja ocena: 6/6


wtorek, 29 marca 2016

Barbara Freethy - "Wszystko czego pragnęła"

źródło
TYTUŁ: Wszystko czego pragnęła
AUTOR: B. Freethy
WYDAWNICTWO: Bis
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 384

Natalia - na głowie burza rudych włosów, a w głowie jedno marzenie, skończyć college a potem iść na studia medyczne, nie może pozwolić sobie na lekkie podejście do nauki, sama musiała zarobić na szkołę i teraz sama musi sobie poradzić. 
Madison - blond piękność, wysoka, szczupła, wie czego chce i dąży do tego by to mieć, zna swoją wartość, marzy by zostać modelką.
Laura - niska, pulchna, uwielbia muzykę, gra na flecie, ma o sobie niskie mniemanie, rodzina wmawia jej że nic nie umie i wszystko psuje, ma tylko znaleźć dobrego męża, i ona tego chce - ślubu, męża, dzieci i domu.
Emily - dziewczyna z dobrego domu, majętna, od małego chorowała i rodzina trzymała ja cały czas w domu, miała wszystko co chciała, roześmiana, dobra, z mnóstwem marzeń i pomysłów, ale tak naprawdę sama nie wiedziała czego chce.
Wspaniała Czwórka  - poznały się w pierwszy dzień w college, każda inna, ale razem śmiały się, kochały, marzyły,  jednak nie dane było im zostać przyjaciółkami na całe życie, tak jak planowały. Wypadek zniweczył ich plany, w wieczór przyjęcia do stowarzyszenia Emily spadła z dachu, zginęła na miejscu. Wypadek? Samobójstwo? Ich drogi się rozeszły, jeden wieczór zmienił ich życie.

Dziesięć lat później zostaje wydana książka "Upadły anioł", opisana w niej historia przypomina Wspaniałą Czwórkę, ich życie w college i śmierć Em. Autor obwinia jedną z dziewczyn o jej śmierć, czyni z niej morderczynię. Dziewczyny po dziesięciu latach spotykają się i razem z bratem Em, chcą a nawet muszą odnaleźć autora książki i poznać prawdę śmierci Em, oraz oczyścić jedną z nich która została przedstawiona jako morderczyni. Wypadek czy morderstwo? Kto chciałby skrzywdzić Em, wszyscy ją kochali, a może jednak nie, może ona też miała swoje tajemnice. Spotkanie po latach to też próba poradzenia sobie z żałobą, stratą, winą i spojrzeć na swoje życie, marzenia, uporać się z przeszłością, rozmowa i odnalezienie siebie. 
Czy odkryją prawdę, co wydarzyło się tamtego wieczoru? Czy spotkanie po latach przyniesie korzyści? Czy dawna miłość może odżyć? Co z dawnymi marzeniami? 

Świetna, wciągająca już od pierwszej strony, emocje i napięcie narastają z każdą przewracaną kartką, nie mogłam się od niej oderwać, ciekawa jak to się skończy. Wypadek czy jednak morderstwo? Książka o: przyjaźni, miłości, trudnym dzieciństwie, potrzebie akceptacji, dążeniu do celu, cierpieniu i rozpaczy. A do tego, tym wszystkim autorka tak żongluje słowami że targa naszymi emocjami, językiem prostym prowadzi nas przez historię bohaterów, by zakończyć ... tego Wam nie powiem, bo zdradziłabym za dużo :) Tajemnice i sekrety, które bohaterowie muszą wyjawić, miłość która nie musi umrzeć, marzenia które można zrealizować, pamięć i wspomnienia - one będą zawsze.

"Wszystko czego pragnęła" to kolejna książka autorki którą miałam przyjemność przeczytać, o innych możecie poczytać TUTAJ.  Gorąco Wam je polecam, nie będziecie zawiedzeni.

Moja ocena: 5,5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


środa, 23 marca 2016

Wesołych Świąt !!!


źródło




Niech te Święta Wielkiej Nocy spłynął rzeką Boskiej mocy,
otuliwszy serce Wasze spokojem i radością.
Życzę Wam chwili refleksji i radości,
 spędzonych wspólnie przy rodzinnym stole.
Niech radosne Alleluja będzie dla Was ostoją miłości i wiary.
Niech pogoda ducha towarzyszy Wam w trudzie każdego dnia.


Wesołych Świąt Wielkanocnych, spokoju dycha, wiary w Boga i ludzi. 
Umiejętności dostrzegania piękna tego świata i,
oczywiście, wiary w siebie i swoje możliwości.








Zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy, smacznego jajka,
mokrego dyngusa oraz odpoczynku w rodzinnym gronie 
życzy Wam

Melania K.



źródło


wtorek, 22 marca 2016

Alyson Richman - "Wojenna narzeczona"

źródło
TYTUŁ: Wojenna narzeczona
AUTOR: A. Richman
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
DATA WYDANIA: 2013
STRON: 384

Lenka od najmłodszych lat uwielbiała malować, z roku na rok jej warsztat artystyczny był coraz lepszy. Jej dzieciństwo było radosne i szczęśliwe, młodsza siostra którą uwielbiała i kochana niania, widok za oknem na Wełtawę, szczęśliwi rodzice dający bezpieczeństwo. Było oczywiste że pójdzie na studia, wybrała Akademię Sztuk Pięknych w Pradze, tam na jej roku miała dwie koleżanki z którymi się przyjaźniła. Podczas wizyty u Veruski poznała jej brata Josefa, starszego od niej o cztery lata. Od pierwszej chwili była nim zauroczona, gdy patrzył na nią - rumieniła się, a gdy mówił spijała z jego warg każde słowo, nocami myślała o nim, chciała być blisko niego. Ona też nie pozostała obojętna Josefowi, ukrywali swoje spotkania, swoją miłością cieszyli się sami, nie zważając co dzieje się dookoła. Wojna zbliżała się wielkimi krokami, żydom było coraz ciężej, Josef z rodziną chcą wyjechać z Pragi, uciec za granicę i tam przeczekać zbliżającą się wojnę. Josef oświadcza się Lence, pobierają się, niestety ona zostaje ze swoją rodziną, nie chce ich opuszczać, a Josef obiecuje jak najszybciej ściągnąć ich do siebie. Po ich wyjeździe sytuacja zmienia się z dnia na dzień, wybucha wojna, Lenka czyta wieści że statek którym płynął Josef został zatopiony, on i cała rodzina zginęli.

Co pocznie Lena? Czy poradzi sobie ze stratą? Jak razem z rodziną przetrwają wojnę? Czy przeżyją?

"Wojenna narzeczona" to nie tylko opowieść o pięknej miłości, która zrodziła się między dwojgiem młodych ludzi i była pielęgnowana przez całe ich życie, w wspomnieniach byli ciągle młodzi i zakochani w sobie. Ale książka to także świadectwo tego co wydarzyło się podczas II wojny światowej - Holokaust. Tutaj śledzimy losy rodzin żydowskich z Pragi, wyjazdy, ucieczki, wywózka do Terezina, Auschwitz, ciężka praca ponad siły, głód, poniżenie, a w tym wszystkim próby normalności, miłości, walki o codzienność, o życie, tęsknota, żal a jednocześnie beznadzieja sytuacji w której się znaleźli, poddanie się lub zachowanie resztek godności, samotności.  Jak sama autorka mówi książka miała być o czym innym, ale w rozmowach z ludźmi i ich opowieściach ostatecznie powstała ta historia, czyli fikcja przeplatana prawdziwymi wydarzeniami.

Od początku wciągnęło mnie, wspaniałe połączenie, wspaniała historia, od której nie mogłam się oderwać. Obraz wojny, śmierci i miłości, ludzkie tragedie,  opowiedziany abyśmy nie zapomnieli o tym co się wydarzyło. Książka porusza, ściskało mnie w gardle, kartki pełne emocji i wzruszeń. Każdemu polecam - warto  przeczytać i pamiętać.

Moja ocena: 6/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


sobota, 19 marca 2016

Remigiusz Mróz - "Ekspozycja"

źródło
TYTUŁ: Ekspozycja
AUTOR: R. Mróz
WYDAWNICTWO: FILIA
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 480

Wiktor Forst - komisarz w wydziale dochodzeniowym, mógłby być już zastępcą komendanta ale ma niewyparzony język, lubi chodzić swoimi ścieżkami, nie do końca podporządkowuje się szefom - niesubordynacja to jego drugie imię. Do tego lubi kobiety - oczarowuje je swoją gadką i aparycją, miał romans z córką szefa. Jego "garnitur" to stare znoszone jeansy i koszula w kratę, wygląda jak Marlboro Men lub drwal, sam rzucił palenie i teraz nałogowo żuje cynamonowe gumy.

Zakopane - na Giewoncie na krzyżu wiszą nagie zwłoki mężczyzny, komisarz Forst przygląda się martwemu ciału i próbuje znaleźć podpis mordercy. Nie jest to łatwe, wygląda jakby nieboszczyk sam wszedł na szczyt i się powiesił, żadnych zadrapań, siniaków - nic, jednak Frost wie że to morderstwo, musi tylko znaleźć klucz. Podczas oględzin ciała po ściągnięciu z krzyża z ust denata wyciągnięto monetę, starą z dziwnymi napisami. Czy to podpis mordercy? Co to oznacza? Sprawa nie będzie łatwa, ale o tym Frost ma się już nie dowiedzieć, podczas schodzenia w dół dostaje wiadomość że został zawieszony w obowiązkach. Dlaczego? Czy komuś na tym zależało by go odsunąć od sprawy? 
Jest rozgoryczony, swoje kroki kieruje do dziennikarki Olgi Szrebskiej i podsuwa jej temat - odnalezienie mordercy. Ona zgadza się na współpracę, a mając swoje dojścia wykorzystuje je by dowiedzieć się więcej o monecie i o tym że podobnie morderstwo miało już miejsce, dość dawno i na Białorusi. Czy to dobry trop? Czy to ten sam morderca? Jeżeli tak, to jest to seryjny morderca, i wszystko na to wskazuje - są następne zwłoki, młoda dziewczyna z monetą w poderżniętym gardle. Forst nie stawia się na wezwanie do komendy, dalej prowadzi swoje śledztwo, ale ktoś chce go uciszyć - Forst i Szrebska stają się niebezpiecznymi zbiegami, są poszukiwani. Mimo to dalej prowadzą śledztwo, muszą udać się na Białoruś, a tym samym przekroczyć nielegalnie granicę. Czy tam znajdą odpowiedzi? Czy odkryją kto jest mordercą? Czy monety mają znaczenie i są dobrym tropem? A może to pułapka?

"Ekspozycja" to moje drugie spotkanie z autorem, pierwsze miałam przyjemność czytając powieść "Kasacja" (kilka słów o książce TUTAJ) i muszę powiedzieć że "Ekspozycja" to książka która mnie nie zawiodła, akcja dostarczyła mi adrenaliny, a to jest to co lubię. Już od pierwszych kartek wiemy że nie będzie łatwo, sprawa się komplikuje a bohaterowie wpadają w niemałe kłopoty, narażając własne życie i nie raz zagląda im śmierć w oczy, do tego z Forsta wychodzi bezwzględna bestia, ale ma powód musi żyć i uratować innych. Akcja pędzi i wciąga, nieoczekiwane jej zwroty nie pozwalają czytelnikowi się nudzić, mamy tu też trochę historii i tej światowej jak nawiązanie do zwojów znad Morza Martwego, czy też z rodzimego podwórka jak Rzeź wołyńska. Świetnie napisana, w lekkim stylu, akcja, adrenalina, emocje, zakończenie zaskakujące i zapowiadające że to nie koniec to dopiero początek potyczek, do tego książka zachęci nas do zapoznania się z pewnymi wątkami bliżej. Ja jestem z lektury w pełni zadowolona i czekam na następną część. Gorąco Wam polecam.

Moja ocena: 5/6

Wiktor Forst

Ekspozycja / Przewieszenie / Trawers

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Polacy nie gęsi IV"
"Pod hasłem"
"Klucznik"


wtorek, 8 marca 2016

Dwa tygodnie ciszy.

źródło
Tak moi drodzy, chcę Wam powiedzieć że na blogu przez około dwa tygodnie będzie cicho. Pewnie zauważyliście że ostatnich parę dni i u Was byłam mało i sporadycznie - powód. Po prostu tak mnie złapało zapalenie mięśni - lewa strona, bark, szyja, ręka i łopatka - tak boli że nie mogę się ruszyć, siedzieć, spać, przekręcić głową - nic. Na początku myślałam że źle spałam, lub nadwyrężyłam rękę, ale z czasem ból był coraz większy - teraz mam zastrzyki na dziesięć dni i tabletki. Dostałam też skierowanie na lampy, byłam dziś w jednej przychodni i tam termin był na .... wrzesień, no jutro muszę pozaglądać gdzie indziej do wrześnie trochę daleko by czekać.


Teraz czytam "Ekspozycję" Mroza i nie idzie mi za bardzo, nie to że mi się nie podoba, wręcz przeciwnie, jak na razie jestem zachwycona, ale ból trochę mi uniemożliwia skupienie. Wypożyczyłam też książkę "Wojenna narzeczona" - dużo o niej słyszałam dobrego, mam nadzieję że i mi się spodoba.

Kochani do zobaczenia, życzę Wam słoneczka, i by już wiosna do nas przyszła :)

Melania K.


poniedziałek, 7 marca 2016

Alex Kava - "Dotyk zła"

źródło
TYTUŁ: Dotyk zła
AUTOR: A. Kava
WYDAWNICTWO: HarperCollins
DATA WYDANIA: 2016
STRON: 512

W Platte City w stanie Nebraska, miejscowy szeryf  Nick Morrelli zostaje wezwany na miejsce morderstwa. Ciało leży blisko rzeki, nagie i okaleczone, bestialsko zamordowany dziesięcioletni chłopiec, który zaginął kilka dni wcześniej. Nick wraz ze swoją ekipą bierze się do pracy chcą znaleźć mordercę, jednak nie będzie to takie łatwe. Pierwsze wskazówki wskazują na mordercę który został złapany i stracony. Czy to może być naśladowca? Ginie następny chłopiec, do Platte City zostaje wezwana Maggie  O'Dell, agentka FBI która określa profil psychologiczny przestępcy, jest w tym bardzo dobra. Sama w tej chwili jest po przejściach i potrzebuje udowodnić sobie i innym że jest ok, choć cierpi na koszmary i bezsenność. Maggie odkrywa że stracony został morderca jednego chłopca a nie trzech, w dwa być może został wrobiony, a prawdziwy morderca powrócił. Muszą się śpieszyć, bo on jest sprytny, zaciera ślady i rzuca podejrzenia na innych. Zaginął następny chłopiec - siostrzeniec szeryfa.

Czy uda im się znaleźć mordercę? Czy i tym razem się im wymknie? Czy uratują Timmiego? Czy Maggie odzyska spokój?

Alex Kava ma lekką rękę do pisania i raczy nas dobrymi kryminałami, to już moje kolejne spotkanie z agentką Maggie O'Dell i jestem jak najbardziej zadowolona z lektury. Co prawda to jest pierwsza część z serii, ale czytałam różnie i tak naprawdę nie ma to znaczenia w jakiej kolejności czytamy, w sprawach prywatnych spokojnie można nadążyć i się połapać. 
Akcja już od pierwszych kartek wciągająca i szybka, niektóre wydarzenia mrożą nam krew w żyłach, inne są niespodziewane, czujemy dreszcz przebiegający po plecach, bardzo dobrze się czyta, połykamy książkę, zakończenie - świetne. Pokuszę się o stwierdzenie że chyba najlepsza z tych dotychczasowych książek autorki które przeczytałam.

Moja ocena: 5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Pod hasłem"

czwartek, 3 marca 2016

Magdalena Witkiewicz - "Moralność pani Piontek"

źródło
TYTUŁ: Moralność pani Piontek
AUTOR: M. Witkiewicz
WYDAWNICTWO: FILIA
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 304

Augustyn Poniatowski (podobno z tych Poniatowskich, przynajmniej tak twierdzi jego mama), lekarz ginekolog, pracuje w prywatnym szpitalu. Ma już trzydzieści pięć i postanowił uwolnić się od swojej mamy Gertrudy Poniatowskiej z domu Piontek, która prowadziła by go za rękę i sama wybierała mu znajomych no i wiadomo żonę również.  Aby zrealizować swój plan Augustyn zwany Gutkiem postanowił wynająć mieszkanie i wyprowadzić się od rodziców i tak jak się spodziewał mama nie była z tego zadowolona, chciała go sprowadzić do domu i uwolnić od tych wszystkich dziewczyn które na niego tylko czyhają. Gutek postawił na swoim i zamieszkał w wynajmowanym mieszkaniu, ale jak się okazało nie sam, to samo mieszkanie wynajęła również młoda studentka Anula, a do tego jego najlepszy przyjaciel Cyryl również tam pomieszkuje bo u siebie ma remont. A sam Gutek coraz więcej czasu spędza w szpitalu, i nie tylko na dyżurach, zwłąszcza na rozmowach z pewną salową.

Czy Augustyn uwolni się od mamy? Czy znajdzie swój dom? Czy pokieruje swoim życiem sam? Czy znajdzie swoją miłość? Czy jednak Gertruda postawi na swoim? 

Nadopiekuńcza mamuśka z przerostem ambicji arystokratycznych, ojciec pantoflarz knujący jak by tu się pozbyć żony, przyjaciel kobieciarz i współlokatorka, bardziej zamieszkujący mieszkanie Gutka niż on sam, i ona, kobieta idealna. Opowieść z humorem, ironią ale i z chwilą zamysłu, o naszym życiu, tym co jest dla nas najważniejsze choć nie zawsze sami to zauważamy i doceniamy, dopiero wtedy gdy to stracimy, lub uświadamiamy sobie że możemy stracić. Czytało mi się ją świetnie, powiedziałby, że to taka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, kończąca się happy endem. To moje kolejne spotkanie z autorką i na pewno nie ostatnie, bardzo przypadły mi książki które do tej pory czytałam i na pewno będę czytała i inne powieści autorki.  Jeżeli macie ochotę na chwilę radości i rozluźnienia - to polecam.

Moje ocena: 4/6


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Pod hasłem"



poniedziałek, 29 lutego 2016

Richard Paul Evans - "List"

źródło
TYTUŁ: List
AUTOR: Richard Paul Evans
WYDAWNICTWO: ZNAK
DATA WYDANIA: 2014
STRON: 318

Po śmierci córeczki Andrei, David i MaryAnne oddalają się od siebie, niby są, razem jedzą obiad, śpią, rozmawiają, ale każde z nich jest samotne. David zbudował wokół siebie mur, jego serce wciąż kocha MaryAnne, ale nie umie tego okazać, zamknął się w sobie, a Mary czuje się samotna. MaryAnne jest codziennie na cmentarzu od śmierci córki, a to już dwadzieścia lat, pewnego dnia dowiaduje się że na grobie była starsza kobieta, pozostawiła tam różę i list, przypuszcza że to matka Davida, która opuściła go w wieku sześciu lat. Jednak Mary nie mówi Davidowi o liście, teraz wyjeżdża do Anglii na ślub brata, nikomu nic nie mówi, ale w dniu wyjazdu zostawi Catherine  - gospodyni i jednocześnie bliskiej przyjaciółce obojga małżonków, list dla Davida. Po powrocie do domu David czyta list, z niego dowiaduje się MaryAnne bardzo go kocha, ale opuszcza go i już nie wróci, czuje się samotna, a on jest nieobecny w jej życiu, wpada w rozpacz. Catherine informuje go także o odwiedzinach na grobie, że to prawdopodobnie jego matka tam była i zostawiła list. David szalej, rzuca się w wir pracy, jednocześnie boleje i rozpacza po stracie żony. Za namową Catheriny wyjeżdża do Chicago by odszukać matkę i rozliczyć się z przeszłością, by dać swojemu życiu jeszcze szansę.

Czy David odnajdzie matkę i upora się z demonami przeszłości? Czy zrozumie swój błąd? Czy MaryAnne i David odnajdą swoje drogi? i czy one będą prowadziły w tym samym kierunku? Czy będą jeszcze mieli szansę na szczęśliwe dni?

Ale się popłakałam, wiem znowu :( ale zwłaszcza ostatnie kartki były dla mnie bardzo emocjonujące, być może dlatego że bardzo osobiście je odebrałam, strasznie się popłakałam. 
"List" jest zwieńczeniem trylogii i powiem że jak dla mnie jak najbardziej prawidłowo chronologicznie, bo słyszałam różne opinie co do kolejności. Książka opowiada o miłości dwojga ludzi, głównych bohaterów Davida i MaryAnne których poznajemy już we wcześniejszych częściach, o tym jak po śmierci córki musieli wieść swoje życie, o tym jak oddalali się od siebie by w końcu znów siebie szukać, a ich miłość uchroniła ich od rozstania. Akcja toczy się w latach trzydziestych XX wieku, kiedy to w Ameryce panował kryzys, brak pracy, nędza, upadki wielkich fortun i rasizm. Książka podobała mi się i na pewno jeszcze sięgnę i po inne powieści autora.

Zapewne niektórzy z Was chcą zadać pytanie  - czy trzeba książki czytać po kolei? Powiem że tak naprawdę to nie trzeba, każda to historia która nie łączy się z poprzednią, ale są sytuacje, wątki, powiązania, bohaterowie którzy pojawiają się we wcześniejszych częściach i dobrze byłoby wiedzieć skąd się co wzięło. Ale spokojnie - można czytać odrębnie.


Moja ocena: 5/6


Christmas Box Trilogy

Najcenniejszy dar / Zegarek z różowego złota / List


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Klucznik"


piątek, 26 lutego 2016

Karolina Wilczyńska - "Stacja Jagodno. Marzenia szyte na miarę"

źródło
TYTUŁ: Stacja Jagodno. Marzenia szyte na miarę
AUTOR: K. Wilczyńska
WYDAWNICTWO: Czwarta Strona
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 340

Tamara nie narzeka już na samotność, a wręcz pielęgnuje te chwile kiedy może pobyć sama, choć czasami brakuje jej osoby która zaopiekowała by się nią, przytuliła, pocieszyła. Z córką Marysią mają coraz lepsze relacje, Marysia poprawia oceny w szkole i już nie koleguje się z dawnymi znajomymi, za to jest Kamil. Tamara pracuje, ale stara się jak najwięcej czasu spędzać z córką i jak najczęściej odwiedzać babcię Rózię w Borowej, razem z Marysią spędzają tam coraz więcej czasu, zapewniając babci wikt i opiekę po jej wyjściu ze szpitala. Niestety z własną mamą - Ewą, Tamara nie ma dobrych układów, mało rozmawiają i się prawie wcale nie spotykają, wszystko tak oficjalnie, pewnego dnia padają słowa po których boli, ale Ewa zaczyna wyłaniać się za własnego muru. Tamara i Marysia u babci Rózi odzyskują spokój i coraz bardziej zbliżają się do siebie, Tamara chodzi na spacery z leśniczym, a Marysia znajduje w lesie na polanie stary dwór, który zamieszkują dwie leciwe damy. Pewnego dnia w białym małym domku oprócz babci Rózi zamieszkuje Zofia, sąsiadka ze wsi, oraz niespodziewanie przyjeżdża Ewa.

Skąd Ewa wiedział gdzie przyjechać? Dlaczego Zofia mieszka z babcią Rózią? Kto mieszka w dworku? Czy Tamarę połączy coś z leśniczym? 

"Marzenia szyte na miarę" to druga część z serii Stacja Jagodno, gdzie poznajemy dalsze losy bohaterów poznanych w pierwszej części. Niestety wiele nie da się o książce powiedzieć, po prostu bohaterki sobie żyją, pomagają sobie i dogadują się, Tamara pracuje, z córką odwiedzają Borową, żadnych większych akcji, czy też emocji, było tak monotonnie. Jedynym plusem tej części było wyczekiwanie skąd Ewa zna babcię Rózię, co je łączy - jakaś tajemnica z przeszłości. Czyta się szybko, ale niestety nie pozostanie na długo w mojej pamięci, choć nie wykluczam sięgnięcia po następną cześć z serii, bo jak wiadomo, nie wszystkie książki z serii muszą nam przypaść do gustu - może tak jest w moim przypadku z tą częścią, bo pierwsza podobała mi się, tak więc czekam na trzecią. 

Moja ocena: 3,5/6

Stacja Jagodno

Zaplatana miłość / Marzenia szyte na miarę / Po nitce do szczęścia


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


wtorek, 23 lutego 2016

Charlotte Grossetete - "Pragnienie Boga. Opowieść o Matce Teresie"

źródło
TYTUŁ: Pragnienie Boga. Opowieść o Matce Teresie
AUTOR: Ch. Grossetete
WYDAWNICTWO: PROMIC
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 272

Nie ważne jakiego jesteś wyznania, czy poglądów ale tę kobietę zna chyba każdy - Matka Teresa z Kalkuty, od października 2003 roku błogosławiona. Urodziła się w Skopje w Macedonii, po śmierci ojca matka wychowywała ją w wierze katolickiej, sama Agnes już od dwunastego roku życia chciała swe życie poświęcić Bogu i  bliźnim zostając misjonarką. W wieku osiemnastu lat opuściła rodzinny dom i wstąpiła do Instytutu Błogosławionej Maryi Dziewicy. W roku 1929 udała się do Indii, by rozpocząć nowicjat u podnóża Himalajów, swoja posługę zaczęła od nauczania w szkołach dla dziewcząt, 24 maja 1937 roku złożyła śluby wieczyste, od samego początku swojej pracy pomagała ubogim, chorym i potrzebującym, przemierzała ulice Kalkuty, oddawała zużyte zakonne rzeczy - we wrześniu 1946 roku podczas podróży na rekolekcje usłyszała "powołanie w powołaniu" - by opuściła swój klasztor i założyła nowe zgromadzenie, które będzie miało na celu pomoc najbiedniejszym. W sierpniu 1948 roku zaczęła swoją pracę na ulicach Kalkuty wśród ubogich i chorych, swój klasztorny habit zamieniła na białe sari z niebieską obwódką, jednocześnie wtedy przyjęła obywatelstwo indyjskie. Początki jej posługi były trudne, ale z roku na rok jej działalność była coraz bardziej zauważana, było coraz więcej chętnych osób prywatnych i instytucji do dawania datków na jej działalność. W październiku 1950 roku z Watykanu dostała oficjalne pozwolenie na założenie zgromadzenia diecezjalnego - nazwanego Misjonarkami Miłości, które na początku swej działalności liczyło zaledwie trzynastu członków, a w 1996 roku działało już 517 misji w ponad stu krajach, a w 2007 roku zgromadzenie liczyło około 450 braci i około 5000 zakonnic, pracujących na całym świecie. Matka Teresa podczas swojej posługi ubogim, niosła swoje słowo, uśmiech, życzliwość, potrzebującym na całym świecie, odwiedziła wiele krajów, spotykała się z głowami państw, otrzymywała nagrody i wyróżnienia min:  dostała Pokojową Nagrodę Nobla za rok 1979.

Matka Teresa z Kalkuty (źródło)
Krótka notka biograficzna błogosławionej Matki Teresy, którą tak naprawdę możecie przeczytać wszędzie i pewnie tego spodziewacie się po tej książce. Nic bardziej mylnego - świetna książka, która wciągnęła mnie w historię od pierwszych kartek, nie mogłam się od niej oderwać. Dlaczego? Autorka językiem lekkim i prostym przedstawiła nam biografię błogosławionej Matki Teresy, od chwili jej przybycia do Indii, do śmierci. Czytamy o jej pragnieniu poświęcenia się biednym i chorym, o powołaniu i rozmowie z Bogiem, o tym jak przemierzała slamsy Kalkuty, tuliła do piersi umierających dodając im w ostatnich chwilach ich życia otuchy i dawała miłość, przemierzała świat zakładając nowe zgromadzenia, szpitale, przytułki - dawała światu siebie, swoją miłość, wiarę i rozsławiając Jego imię. Całość czyta się jak powieść obyczajową z elementami powieści podróżniczej bo razem z Matką Teresa przemierzamy świat i humoru, bo Matka Teresa miała poczucie humoru, była uśmiechniętą, pełną życia i wiary w Boga kobietą, która swoje życie poświęciła Bogu i bliźnim.
Wspaniała książka, opisująca wspaniałą osobę, małą niepozorna kobietę, ale wielką duchem i wiarą - błogosławioną Matkę Teresę z Kalkuty, mam nadzieję że już niedługo świętą.

Teraz pewnie niektórzy z Was pomyślą - to nie dla mnie, ta książka mnie nie interesuje, a ja powiem  - dajcie jej szansę. To nie jest książka o  zwykłej kobiecie, i nie jest napisana trudnym językiem z specjalistycznymi słowami, jest prosta, lekka i daje siłę która bije od Matki Teresy, jej wiara, siła i poczucie humoru. Ja jestem książką zachwycona i gorąco też ją Wam polecam.

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję pani Agnieszce z Wydawnictwa PROMIC




niedziela, 21 lutego 2016

James Rollins - "Linia krwi"

źródło
TYTUŁ: Linia krwi
AUTOR: J. Rollins
WYDAWNICTWO: ALBATROS
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 512

Seszele - luksusowy jacht na którym oprócz załogi znajduje się małżeństwo Amerykanów. Nocą zostają zaatakowani przez piratów, załoga i mąż zostają bestialsko zamordowania, a  kobieta która jest w ciąży porwana i wywieziona do Somalii. Jednak nikt za nią nie żąda okupu, mimo że ona podróżowała pod innym nazwiskiem porywacze wiedzieli kim jest, ale im nie chodziło o nią, ale o jej dziecko - to ono było ich celem. Dlaczego? Kim naprawdę są porywacze? Co chcą od dziecka?

Szef SIGMY - Painter Crowe zostaje wezwany do Białego Domu na tajną naradę połączonych służb specjalnych i dostaje zadanie - odnalezienie córki prezydenta Stanów Zjednoczonych - Amandy, która została porwana na Seszelach. Na jej poszukiwania zostaje odesłana grupa komandora Graya Pierce, po drodze angażują do współpracy byłego wojskowego z jego towarzyszem - bojowym psem Kainem. Muszą się spieszyć, to córka prezydenta, czas ucieka, podążają jej tropem, ale przeciwnik jest dobry, chce ich wyeliminować i nie dopuścić by odnaleźli Amandę i jej dziecko.

Painter czuje że całe porwanie może mieć związek z dzieckiem Amandy, podąża tym tropem, ponieważ Amanda zaszła w ciążę dzięki metodzie in vitro, wysyła swoich ludzi do tej kliniki, która jest powiązana z rodziną Gantów - prezydenta USA. Już wcześniej Painter podejrzewał że to rodzina która rządzi Gilidią, jej korzenie sięgają dalekich wieków. Jednak Linia Krwi to tajne bractwo również powiązane z Gantami - jedna wielka rodzina od wieków, która chce rządzić. Czy to prawda? Czy prezydent pozwoliłby porwać własną córkę i wnuka? A może on jest tylko pionkiem? 

Rewelacyjna książka, nie mogłam się od niej oderwać, kartka po kartce akcja wciągnęła mnie w swoją niebezpieczną misję którą wykonywali agenci SIGMY - porwania, pościgi, walka, niebezpieczne akcje i nagłe jej zwroty, niezwykłe zbiegi okoliczności, tajne stowarzyszenie - jak widzicie nie można się nudzić biorąc tę książkę do ręki. Pędzimy z zawrotną szybkością, jedziemy przez bezkresną Afrykę, odwiedzamy - Somalię, Dubaj, Waszyngton, oraz tereny USA, poznajemy zaawansowaną technikę neuronów i świat in vitro, eksperymenty na ludziach.
Ósmy tom z serii o grupie SIGMA - jak dla mnie najlepszy z całej serii - o innych możecie poczytać TUTAJ i TUTAJ, czyta się świetnie, szybko i chce się więcej. Uwielbiam Rollinsa i serię o Sigmie i Wam też gorąco ją polecam.

Moja ocena: 6/6
Grupa SIGMA


Ostatnia Wyrocznia / Klucz Zagłady / Kolonia Diabła / Linia Krwi / Oko Boga

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Pod hasłem"
"Klucznik"


środa, 17 lutego 2016

Richard Paul Evans - "Obietnica pod jemiołą"

źródło
TYTUŁ: Obietnica pod jemiołą
AUTOR: Richard P. Evans
WYDAWNICTWO: ZNAK
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 256

Elsie bardzo cierpi, sama sobie wymierza karę za przeszłość, za to co się stało - błąd, wypadek który zmienił jej życie, dzień po dniu pamięta, a ani rodzina ani obcy nie dają jej o tym zapomnieć. Teraz pracuje w biurze podróży, wysyłają wycieczki szkolne do miejsc historycznych i muzeów. Jest po rozwodzie, po tym jak mąż zdradzał ją z jej najlepszą przyjaciółką. Teraz jest sama, mieszka sama, je sama, z nikim się nie przyjaźni, uważa się za brzydką i bezwartościową.
Pewnego dnia podczas samotnego lunchu w stołówce, podszedł do niej mężczyzna, z widzenia go znała, pracuje w tym samym budynku ale na wyższych piętrach gdzie znajdują się kancelarie prawnicze. Nicholas składa jej propozycję, jak dla niej szaloną i dziwną, i chyba nie dla niej, on jest przystojny, zawsze świetnie ubrany, a ona - szara myszka. Jednak zgadza się na jego propozycję - zawierają umowę zwaną "Obietnicą pod jemiołą" - będą udawać parę do świąt, by razem chodzić na firmowe spotkania, do teatru, kolację, by ten czas spędzić razem i nie czuć samotności w tym świątecznym czasie. Oboje rozkwitają, coraz bardziej zbliżają się do siebie, i nie tak jak było w umowie. Oboje również ukrywają swoje tajemnice, które mogą zniszczyć ich i  to co czują, co rodzi się w ich sercach.

Dlaczego Nicholas wybrał Elsie? Czy miał w tym swój ukryty cel? Co z ich tajemnicami? Czy dadzą sobie szansę? Czy Elsie otworzy się i sobie przebaczy? 

Piękna, ciepła i wzruszająca, i choć przypuszczamy jak się skończy to i tak czytamy o tym cudownym uczuciu które się rozwija, o tajemnicach które bohaterowie trzymają w sobie, które powodują że oboje są samotni. Książka przede wszystkim o wybaczeniu i nie tylko drugiej osobie, ale przede wszystkim samemu sobie, o miłości która przychodzi ale boimy się jej, o szczęściu i łzach - a czas przedświąteczny w książce wzmaga nasze odczucia, zakończenie dodaje otuchy i napawa nadzieją. Co tu dużo mówić, książka mi się podobała, zresztą jak i inne powieści autora, które miałam przyjemność przeczytać do tej pory - o nich możecie poczytać TUTAJ. Gorąco polecam.

Moja ocena: 4,5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


niedziela, 14 lutego 2016

Karolina Wilczyńska - "Stacja Jagodno. Zaplątana miłość"

źródło
TYTUŁ: Stacja Jagodno. Zaplątana miłość
AUTOR: K. Wilczyńska
WYDAWNICTWO: Czwarta Strona
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 344

Tamarę wychowała mama Ewa, ojciec zmarł gdy ta była mała, Ewa sama się nią zajmowała, jednocześnie była doskonałą panią doktor, uporządkowaną i systematyczną. Chciała by córka też została lekarzem, niestety ona mdlała na widok krwi, inny zawód który jej wybrała to prawnik. Jednak i tu Tamara zawiodła mamę, na drugim roku poznała Leszka, owocem ich miłości jest Marysia - szesnastoletnia córka. Jednak Tamara daje sobie radę, pracuje w firmie PR, być może za dużo spędza w niej czasu, ale chce aby Marysi nic nie brakowało, choć matka ciągle jej wypomina przeszłość. Tamar jako samotna matka daje sobie świetnie radę, w miarę ma dobre relacje z córką, pracę, własny kąt, na miłość nie ma czasu - choć i tu pojawia się kandydat, który ją adoruje, a to przyjemne :) Wszytko układało by się dobrze, jednak nagle Marysia się zmienia, ubiór, makijaż, odzywki, brak kontaktu z mamą, kłamstwa, pogorszenie ocen i zachowania w szkole, używki - czy to tylko wiek nastolatki ma na to wpływ? Tamara musi zmierzyć się nie tylko z własną córką i jej nowym obliczem, ale także z brakiem miłości i samotności.
Tamara żeby naładować baterie i wypłakać się jeździ do babci Rózi, do Borowej w gminie Jagodno, nie jest to jej prawdziwa babcia, ale taka przyszywana, o której Tamara dowiedziała się podczas kampanii przeprowadzanej dla przyszłego burmistrza Jagodna. Ktoś zasugerował że to jej rodzina, ale matka stanowczo temu zaprzeczyła, jednak Tamarę tam ciągnęło i teraz odwiedza mały biały domek koło lasu, czując się tam wspaniale.

Czy rzeczywiście babcia Rózia nie jest rodziną Tamary? Czy matka mówi jej prawdę? Czy Tamara i Marysia ponownie znajdą wspólny język? Czy Marysia zrozumie swoje postępowanie? Czy zaplątane życie matki i córki da się rozplątać? Czy znajdą rozwiązanie?

Z autorką miałam już przyjemność spotkać się czytając książkę "Jeszcze raz Nataszo" (kilka słów o książce TUTAJ) - która bardzo mi się podobała, teraz nastawiłam się na książkę lekką, może jakaś miłość na starych śmieciach, powrót z miasta na wieś - ale to nie było to.  "Zaplątana miłość" opowiada o miłości macierzyńskiej, relacjach między córkami i matkami, o samotności, poszukiwaniu swojego miejsca w życiu, potrzebie akceptacji i pocieszenia - taka życiowa, trochę smutna opowieść i mała tajemnicą, która pewnie zostanie wyjaśniona w następnej części. Mimo że nie było to czego się spodziewałam to jestem zadowolona z lektury, autorka lekkim językiem przedstawia nam zmagania samotnej matki nie tylko z  życiem ale także z własną córką i matką, szukającej pocieszenia u przybranej babci.
Na pewno skusze się na następną część, jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów i kim naprawdę jest babcia Rózia.

Moja ocena: 4/6


Stacja Jagodno
Zaplątana miłość / Marzenia szyte na miarę / Po nitce do szczęścia


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

piątek, 12 lutego 2016

Marcin Wicha - "Klara. proszę tego nie czytać!"

źródło


TYTUŁ: Klara. Proszę tego nie czytać!
AUTOR: M. Wicha
WYDAWNICTWO: Czarna Owieczka
DATA WYDANIA: 2011
STRON: 106

Klara ma dziewięć lat, nosi okulary i chodzi do trzeciej klasy, ma rodziców i młodszego brata zwanego Młodszym, mieszka na zwykłym osiedlu. "Proszę tego nie czytać!" to pamiętnik Klary który pisze w zeszycie, ozdabiając rysunkami, nie w komputerze bo literek trzeba długo szukać. Co w nim pisze?  A o tym jak w szkole minął dzień, co robili, co powiedzieli koleżanki i koledzy, o wycieczkach, jasełkach, i o domowym rozgardiaszu i przyjemnościach jak wycieczka, czy wyjście na pizze, o tym że chce mieć psa - golden retrivera  ale Młodszy ma alergię i nie może mieć psa i o babci. Można powiedzieć że Klara opisuje szkolne i domowe perypetie. 

źródło

Bardzo fajna, lekka i wesoła książeczka, mojej córce bardzo się podobała, zarówno ta jak druga książeczka z tej serii "Klara. Słowo na "Szy", a tym samym skusiła mnie do jej przeczytania. Wszystko oczywiście opisane jest językiem dziewięciolatki, jest śmiesznie i nie doszukujmy się tu książeczki z morałem, bo go nie ma, Klara to rezolutna dziewięciolatka, która przedstawia nam w swój sposób to co widzi dookoła. Myślę że córka przeczyta ją jeszcze nie raz :) Gorąco ją polecamy :)



Muszę przytoczyć Wam jeden fragment - rozwalił mnie :D - Klara z klasą jest na wycieczce w ZOO.


"Większość klasy stoi w kolejce do budki z gorącymi ziemniakami. Tylko Bartka nigdzie nie ma. Biedna pani! Zagląda do klatek i woła: - Bartek, Bartek! Pan dozorca zwraca jej uwagę, że nie powinna krzyczeć, bo to stresuje zwierzęta. 
- Co one mogą wiedzieć o stresie? - pyta pani
- No, tak... - zgadza się dozorca i po chwili dodaje: - W sumie pani praca jest podobna do mojej, z tą różnicą, że ja mam strzelbę z pociskami usypiającymi...
- Szczęściarz! - wzdycha pani" [1]

Tak, i to by było tyle na temat szkolnych wycieczek :) 

[1] Marcin Wicha "Klara. Proszę tego nie czytać!" wyd. Czarna Owieczka, 2011, str. 94

Moja (a raczej nasza ocena): 6/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


środa, 10 lutego 2016

Dorota Gąsiorowska - "Obietnica Łucji"

źródło

TYTUŁ: Obietnica Łucji
AUTOR: D. Gąsiorowska
WYDAWNICTWO: między słowami
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 432

Łucja zostawia za sobą Wrocław, myślała że tu znajdzie szczęście, że tu będzie jej przystań życiowa. Można powiedzieć o niej że jest kobietą sukcesu, własne biuro podróży, apartament, ale nie to jest miarą szczęścia. Jest po rozwodzie z mężem, ich wielka miłość się wypaliła, mijali się w swoim wielkim apartamencie zamieniając parę zdań, może dziecko scementowało by ich związek, jednak na to nie mieli szansy. Teraz Łucja zagubiona i wypalona, próbuje skierować swoją drogę życiową w innym kierunku. Po rozliczeniu z mężem, wyjeżdża do małej wsi na Podkarpaciu - Różany Gaj, gdzie będzie nauczycielką historii, już nią była, zaraz po studiach i ta praca bardzo się jej podobała.

Różany Gaj powitał Łucje śniegiem i zimnem, będzie mieszkała u pani Matyldy - emerytowanej nauczycielki. Mieszkańcy i grono pedagogiczne witają Łucję przyjaźnie, a i ona szybko wdraża się w swoje obowiązki, które dają jej ogromną satysfakcję. Uczniowie są weseli, interesują się nią i chętnie zadają pytania, tylko mała Ania - siedzi w ostatniej ławce, chuda, smutna, cicha - tak bardzo Łucji przypomina nią samą z dzieciństwa, którego nie miała. Pewnego dnia Ania zaprasza Łucję do domu, gdzie poznaje jej sytuację - mam Ani - Ewa jest chora ... umiera, jednocześnie składa jej mamie pewną obietnicę - że po jej śmierci odszuka Ani ojca. Sama Łucja zaczyna bardzo przywiązywać się do Ani, darzy ją miłością o którą sama siebie nie podejrzewała.

Jak poradzi sobie Łucja jako nauczycielka? Czy Łucji uda się dotrzymać danej obietnicy Ewie? Czy Ania może zmienić jej życie? Czy Łucja w Różanym Gaju zagości na dobre? Czy rozliczy się z przeszłością?

Moje pierwsze spotkanie z autorką zaliczam do udanych, książka po prostu mi się podobała, i choć od początku możemy przypuszczać jakie będzie zakończenie, to czyta się ją bardzo dobrze, ma w sobie to coś. Językiem prostym, bez zbędnych opisów - a te co są, dodają książce uroku, pisarka przeniosła nas do uroczej wsi, gdzie zawędrowała uciekająca Łucja ze swoją samotnością. Książka o rozliczeniu z przeszłością, samotności, poszukiwaniu szczęścia, śmierci, miłości i przyjaźni, taka prosta, dająca na koniec otuchę i siłę. Na pewno przeczytam drugą część, jeżeli Wy macie ochotę na taką książkę, to serdecznie Was zachęcam do jej przeczytania.

Moja ocena: 4,5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


sobota, 6 lutego 2016

Barbara Freethy - "Bez pamięci"

źródło
TYTUŁ: Bez pamięci
AUTOR: B. Freethy
WYDAWNICTWO: BIS
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 380

Padał deszcz, uciekała, jechała coraz szybciej, ciągle zerkając w lusterko, czy nikt nie jedzie, nie goni jej - bała się, włosy jeżyły się jej na karku i czuła oddech pogoni na plecach. Nagle zobaczyła światła, dogonił ją, musi przyśpieszyć, musi uciec, by chronić siebie i najbliższych, tych których kocha. Skręca w mało uczęszczana drogę, deszcz pada coraz bardziej, ona ucieka, naciska pedał gazu by uciec, nagle ... zobaczyła tylko ciemność, samochód na zakręcie wyskoczył z drogi i wpadł w przepaść. Czy to już koniec?

Sen, straszny sen, wypadek, budzi się, ale jednak to nie sen, jest w szpitalu, teraz będzie dobrze, ale nie jest, nic nie pamięta - jak ma na imię, skąd jest, dokąd jechała, czy była sama - nic nie pamięta - ma amnezję. Jednak instynkt jej podpowiada że musi uważać, chować się i uciekać, nie ufać ludziom a zwłaszcza mężczyznom. Ale kim jest? Zdjęcia z jej podobizną zostało pokazane w telewizji, zjawił się mężczyzna - Jake, który wie kim jest - ma na imię Sarah i ma córeczkę, byli ze sobą przez dwa lata, a ona z dnia na dzień wyjechała zabierając z mieszkania wszystkie swoje rzeczy i zapadły się pod ziemię. Ale czy córeczka była z nią w samochodzie? Gdzie ona jest? Teraz ma jeden cel - odnaleźć córkę i ją ochronić, ruszają na poszukiwania i nie tylko córki, ale także jej pamięci. Dlaczego ucieka? i przed kim? Kto chce ją zabić? Ona coś wie, tylko musi sobie przypomnieć, jej przeszłość jest kluczem do rozwiązania zagadki. Teraz w niebezpieczeństwie są także jej bliscy.
Czy Sarah odzyska pamięć? Czy odnajdą córkę? Czy Jake wybaczy Sarah? Czy mają jeszcze szansę na stworzenie rodziny?

Kolejna powieść autorki którą miałam przyjemność przeczytać, znana przede wszystkim z serii o Zatoce Aniołów o której możecie poczytać TUTAJ i książka którą czytałam ostatnio to "Nie mów nic" - kilka słów o niej TUTAJ. Wiedziałam czego można się spodziewać po autorce i nie zawiodłam się - obyczajówka połączona z wątkiem kryminalnym. W powieści przeczytamy o: miłości, zazdrości, macierzyństwie, marzeniach, łzach, szukaniu szczęścia, stracie bliskich i próbach odnalezienia się w systemie, tajemnicy, strachu, a do tego jeszcze malutki wątek z mocami potrafiącymi widzieć przyszłość, kobieta która musi walczyć ze swoimi demonami z przeszłości.
Lektura którą pochłonęłam bardzo szybko i z przyjemnością, akcja szybka, jestem z niej bardzo zadowolona, polecam Wam tę książkę jak i inne powieści autorki.

Moja ocena: 5/6


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:



środa, 3 lutego 2016

Katarzyna Puzyńska - "Utopce"

źródło
TYTUŁ: Utopce
AUTOR: K. Puzyńska
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
DATA WYDAWNICTWO: 2015
STRON: 600

Utopce, wieś położona na małej polanie w środku lasu, gęstego i ciemnego, gdzie konary drzew wdzierają się w obejścia. Nocą ciemności przenikają każdą cząstkę człowieka, a odgłosy powodują cierpnięcie skóry. Mieszkańców jest zaledwie około stu osób, ale na ich cmentarzu wiele grobów, mieszkańców po wojnie przerzedziła zaraza. Ci co tu żyją kochają to miejsce, czują się tu dobrze, ale to nie jest zwykłe miejsce, czuć tu i magię i grozę, dziwne miejsce, straszne, czas może biec tu inaczej. 
Jednak wśród mieszkańców jest osoba która nienawidzi tego miejsca, była aktorka - Gloria, teraz żona Tadeusza i matka Wojtka i Olafa. Tak samo nienawidziła swojego życia jak i Utopców i jego mieszkańców, chciała uciekać i taki miała plan. 

Tadeusz na czterdzieste urodziny Glorii zlecił budowę altany, podczas wykopów natrafiono na ludzkie szczątki, które zostały okrzyknięte wampirem. Miejscowa znawczyni stwierdziła że to pochówek wampira, żeby go nie ruszali bo zginą, a na wieś przyjdzie nieszczęście. Szczątki zostały wyciągnięte i złożone za komórką na cmentarzu. 
26 sierpnia 1984 roku, mieszkańcy Utopców zauważyli na niedzielnej mszy brak Tadeusza i Wojtka Czajkowskich. Niby nic, ale nigdy nie opuszczali mszy - gdzie byli? Po kilku godzinach rozległ się krzyk, Gloria zapomniała paszportu przed wyjazdem na wakacje i wróciła do domu, w którym nie zastała nikogo, tylko grobową ciszę, ale za domem na schodach altany leżały poukładane, podarte, całe we krwi ubrania Tadeusza i Wojtka, ciał nie było i nigdy ich nie odnaleziono, a obok w deskach odciśnięta dwa kły - wampira?

Olaf Czajkowski - szef policji w Brodnicy, zleca nieoficjalne śledztwo Danielowi Podgórskiemu i Klementynie Kopp, by rozwiązali sprawę sprzed trzydziestu lat, by dowiedzieli się kto zabił jego ojca i brata. Do grupy dołącza Emilia Strzałkowska i razem zabierają się sprawę, która nie będzie łatwa. Kto chciał zabić Tadeusza i Wojtka? Co stało się z ciałami? Wieś jest dziwna, skrywa swoje tajemnice, policjanci czują się tu dziwnie, a i wampir wciąż jest pamiętany. Czy uda im się rozwiązać sprawę? Czy uratują komisariat w Lipowie? 

Kolejna powieść autorki o policjantach z Lipowa i kolejna zbrodnia do rozwiązania. Podobnie jak i w poprzednich częściach, od początku zostałam wciągnięta w wir wydarzeń od których nie mogłam się oderwać do samego końca. Ciekawa fabuła, opisy, mroczna wieś i jej mieszkańcy, którzy nie są tacy niewinni, i nie jeden miał wobec zabitych pretensje i żale, zakończenie - jak zawsze zaskakujące. Mimo że książka nie jest cienka, te 600 stron czyta się bardzo szybko, językiem prostym i lekkim autorka raczy nas trochę mroczną i zaskakującą historią. Jednak jest jedno ale, czyta się dobrze i ciekawie, tylko brakło mi policjantów z Lipowa, wiem że mieli sprawę w innej wsi i to w okrojonym składzie, ale miło byłoby się dowiedzieć co dzieje się u innych, jak toczą się ich sprawy prywatne, jak dla mnie byłoby to większe przywiązanie czytelnika do Lipowa i jego policjantów. Do tego nie chcę krakać, ale Daniel zaczyna wychodzić na lekkiego ciamajdę, policjant ok, ale prywatnie żeby nie postawił się przyszłej teściowej w sprawie ślubu, w końcu też ma mamę która chętnie by pomogła, a on co - no takie ciepłe kluchy. Zobaczymy jak potoczy się akcja w następnym tomie na który czekam z niecierpliwością :)

Moja ocena: 5/6

Lipowo

Motylek / Więcej czerwieni / Trzydziesta pierwsza
 Z jednym wyjątkiem / Utopce / Łaskun


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Polacy nie gęsi IV"
"Pod hasłem"
"Klucznik"




sobota, 30 stycznia 2016

Diane Chamberlain - "Dar morza"

źródło
TYTUŁ: Dar morza
AUTOR: D. Chamberlain
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 448

Daria ma dziś urodziny - jedenaste, pewnie i tak nikt o nich nie będzie pamiętał. Wstała rano i wyszła na plażę za domem, uwielbia po niej chodzić z rana i zbierać muszle. Tak było i dziś, wstała bardzo wcześnie, jest po burzy a ona już przemierza plażę, nagle jej wzrok pada na ogromną muszlę, takiej nigdy nie widziała - podchodzi, sprawdza co pod nią jest, jej twarz zamiera w niemym krzyku. Chce uciekać, zawołać kogoś, jednak wie że jeśli odejdzie - dziecko umrze, ściąga sweter i zawija w nie małą zakrwawioną istotkę, zanosi do domu. Tego dnia staje się super bohaterką. Ale kto porzucił dziecko na plaży? Czy to była dziewczyna z ich zaułka? Czy to ktoś kogo znała? Obok dziecka znalazła jeszcze coś, nikomu nic nie powiedziała, zabrała to ze sobą, będzie żyła z tajemnicą. 

Dwadzieścia dwa lat później, Daria mieszka w starym domu na plaży, w tym w którym latem spędzali wakacje - Morska Chata, teraz jest jej domem całorocznym, mieszka tu ze swoją młodszą siostrą Shelly, którą opiekuje się jak matka, która zmarła gdy ta miała osiem lat, oraz w okresie letnim ze starszą siostrą Chloe. Daria zrezygnowała ze studiów i zajęła się siostrą, zawsze czuła się za nią odpowiedzialna, w końcu to ona znalazła ją na plaży. Shelly boi się opuszczać ich wyspę, jest łatwowierna, ma padaczkę, jest lekko opóźniona w rozwoju, ale jedno wie, chce odnaleźć swoją biologiczną matkę, o pomoc prosi chłopaka który kiedyś tu mieszkał, a teraz prowadzi w telewizji program "Prawdziwe historie" - Rory. Gdy Daria i Chloe dowiadują się o tym, nie są zachwycone, próbują odwieźć od tego Rory'ego, i namówić Shelly by zrezygnowała z poszukiwań, bo tak będzie dla niej lepiej. Jednak Rory czuje że coś jest nie tak, nie chcą z nim rozmawiać na temat tamtego dnia kiedy Shelly została odnaleziona. Dlaczego? Czy wiedzą coś więcej? Dlaczego nie chcą poznać prawdy? Może ją znają - może nie powinna wyjść na światło dzienne.

Kolejna powieść Diane Chamberlaine którą miałam przyjemność przeczytać, kolejne fale emocji które mnie zalewały, autorka ma do tego dar, pisze prosto, lekko a jednocześnie porusza nasze serca i targa naszymi emocjami. Podobnie jak i w innych swoich książkach tak i w tej autorka porusza tematy trudne jak: nastoletnie macierzyństwo, porzucenie dziecka, adopcje, ból po stracie dziecka, rozwody, miłość, niepełnosprawność - i ta fizyczna i psychiczna, choroby czyli takie sprawy życiowe, codzienne, które napawają nas bólem, cierpieniem, ale i takie co dają szczęście, spełnienie i miłość.   Uwielbiam D. Chamberlain i jej książki, jeśli nie mieliście jeszcze przyjemności nic jej autorstwa przeczytać to gorąco Was zachęcam - zapewniam Was nie będzie to stracony czas.

Moja ocena: 5,5/6


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:



środa, 27 stycznia 2016

Magdalena Witkiewicz - "Po prostu bądź"

źródło
TYTUŁ: Po prostu bądź
AUTOR: M. Witkiewicz
WYDAWNICTWO: FILIA
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 352

Miłość przychodzi na człowieka i już jest, i nie można się od niej uwolnić, a nawet nie powinno. Spojrzenia, dotyk, pocałunki, spotkania, rozmowy, wspólne wyjścia, leżenie pod kocem, oglądanie telewizji to wszystko składa się na miłość, chęć z nim przebywania, taka miłość po grób.

I taka miłość po grób miała być dla Pauliny i Adraina. Ona przyjechała na studia architektoniczne do gdańska z małej wsi, od małego rodzice mieli plan na jej życie, po szkole zamążpójście i przejęcie gospodarstwa rolnego, ona sama nie widział w tym nic złego, kochała wieś i ten swój świat. Nigdy nikt nie pytał jej o zdanie, o jej marzenia, dopiero w szkole jej nauczycielka zaczęła wydobywać z niej jej własne ja, a ona zaczynała myśleć i dostrzegać świat wokoło. Jej rodzice nie zgodzili się na studia, ale postawiła na swoim , wyjechała do Gdańska na studia, była sama, bez rodziny, nie miała po co wracać do domu, ale miała cel - skończyć studia. Dążyła do celu, jednak pewnego dnia na jej drodze stanął on - Adrian, jej wykładowca rysunku. Na początku nic, ale potem te oczy, dotyk i szalik który pachniał nim, tak Paulina wiedział że się zakochała. Zamieszkali wspólnie, planowali kupno mieszkania, jednak ich plany zostały przyśpieszone, na świecie miał się pojawić mały Junior lub Juniorka :) wzięli cichy, skromny ślub, bez rodziców Pauliny, kredyt na mieszkanie, byli szczęśliwi, kochali się i tak miało być zawsze do końca życia. Los z nich zakpił, a ich miłość zakończyła się brutalnym zderzeniem z ciężarówką, Adrian zginął na miejscu, nie zobaczył swojego dziecka. Paulina zapadła się w otchłani rozpaczy, odrętwienia i czekania, nie dopuszczała do siebie myśli o śmierci męża. Codzienność ją przerastała, oczekiwanie dziecka, zakupy, raty i opłaty za mieszkanie - jednak przy niej murem stał najbliższy przyjaciel Adriana - Łukasz, który pewnego dnia dał Paulinie propozycję nie do odrzucenia, układ na który ona się zgodziła - wyszła za mąż za Łukasza.

Czy Paulina otrząśnie się po śmierci męża? Czy będzie miała po co żyć? Czy układ z Łukaszem okaże się dobrym pomysłem? Czy Łukasz miał inne zamiary wobec Pauliny niż tylko przyjaźń? Czy Paulina będzie umiała pokochać innego?

Strasznie się spłakałam, czułam rozpacz Pauliny i czerń która ją otaczała, jej łzy i tęsknotę oraz żal, że wszystko tak się skończyło. Autorka już drugi raz doprowadziła mnie do łez, choć czytałam zaledwie cztery jej książki, targa moimi emocjami, ma do tego dar, a ja chce jeszcze więcej. Wspaniałą książka o miłości i przyjaźni, planach na życie, szukaniu swojej drogi i realizowaniu marzeń, a wszystko napisane językiem lekkim ale jakże realistycznym, który otacza nas opisywaną historią tak że czujemy miłość dwojga ludzi i rozpacz po stracie. Wspaniała książka, historia taka prawdziwa, przeczytajcie - warto, ja nie mogłam się od niej oderwać i jeszcze moja rada, koniecznie przygotujcie chusteczki.

Moja ocena: 5,5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


niedziela, 24 stycznia 2016

Sabina Waszut - "W obcym domu"

źródło
TYTUŁ: W obcym domu
AUTOR: S. Waszut
WYDAWNICTWO: Muza SA
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 320

Zofia razem z rodzicami i rodzeństwem mieszka w starym mieszkaniu, teraz po wojnie wiedzie im się jeszcze gorzej niż przed i w czasie wojny. Czekają na papiery że są Polakami, nie mają pracy bo Niemcom nikt jej nie chce dać, boją się że ich wyrzucą z mieszkania. A Zosia czeka na Władka, czeka, ale już nie ma siły - jednak w końcu zaświecił promyk słońca - Władek wrócił, teraz w Zosię wstępują nowe siły, będzie dobrze, będą razem na to czekała. Szara codzienna rzeczywistość szybko sprowadza ją na ziemię, brak pracy, pieniędzy, głód, trudności z dostaniem czegokolwiek,  przeprowadzka do innego domu - miejsca, którego nie można było nazwać domem. Zagrzybiona, mokra, zatęchła suterena składająca się z jednej izby - jednak starają się walczyć z szarą codziennością, kochają się i są razem, to tu na świat przychodzi ich małe szczęście - Gosia, poznają przyjaciół, śmieją się, ale też poznają smutek i łzy. Mogli by mieć lepiej, nowe mieszkanie z własną kuchnią, wodą i wc, lepszą pracę - wystarczy by Władek podpisał lojalkę wobec władz, ale on nie chce się sprzedać, wierzy w co innego, w końcu walczył w wolną Polskę.

Śląsk - Katowice - pierwsza lata po wojnie, czekanie na tych co wywieźli do Rosji, obóz na Zgodzie, nowe w Polsce władze komunistyczne. Szara codzienność, zwłaszcza tych co nie chcą się podporządkować nowej władzy i tym co mają narodowość niemiecką, mimo przejścia pomyślnie rehabilitacji byli traktowani gorzej.

"W obcym domu" to dalsze dzieje Zofii i Władka, bohaterów "Rozdroży". Tym razem autorka przenosi nas do lat powojennych, pokazując szarą rzeczywistość, i opowiada o rzeczach jak choćby obóz na Zgodzie, o których jeszcze niedawno się nie mówiło. Ale to nie smutna opowieść, znajdziemy tu przyjaźń, miłość, śmiech i nadzieję że będzie lepiej, że to jeszcze nie koniec. Język prosty i lekki, przeplatany wstawkami z gwary śląskiej, czyta się szybko i z przyjemnością, wciąga i jesteśmy ciekawi co dalej. Mam nadzieję że to jeszcze nie koniec, że poznamy dalsze dzieje Zofii i Władka, w końcu zaczęli nową drogę. Gorąco polecam tę książkę podobnie jak pierwszą część.

Moja ocena: 5/6

Sophie - Zofia

Rozdroża / W obcym domu

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
"Polacy nie gęsi IV"
"Pod hasłem"



środa, 20 stycznia 2016

Sabina Waszut - "Rozdroża"

źródło


TYTUŁ: Rozdroża
AUTOR: S. Waszut
WYDAWNICTWO: Muza SA
DATA WYDANIA: 2014
STRON: 320

Katowice, rok 2001 Zofia Zaleska podjeżdża z córką pod starą kamienicę, mieszka dwie ulice dalej, ale tutaj, na tej ulicy, koło tego domu, nie była od pięćdziesięciu lat. Dlaczego? Przecież kiedyś tu mieszkała, a teraz chce odzyskać swoje dziedzictwo, swoją ojcowiznę, choć tego nie chce ale musi, dla Agnes - siostry która ją o to poprosiła gdy umierała. Zofia zastanawia się dlaczego Agnes tak na tym zależało, czy miała inne wspomnienia z tym miejscem niż ona. Zofia wysiada z samochodu, córka odjeżdża a ona patrzy i czuje - zapach biedy, głodu, wilgoci, strachu, ciężkiej pracy, wojny - wspomnienia napływają na nią, już nie może się cofnąć.

Jest rok 1934, Sophie Trauter razem z rodzicami i młodszym rodzeństwem przeprowadza się do kamienicy, stary familok gdzie mieszkają Polacy, oni są Niemcami, to teraz będzie ich - miał być domek z ogródkiem, a mają starą kamienicę z lokatorami którzy nie zawsze płacą, a dom wymaga ciągłych napraw. Jest ciężko, Sophie musi pracować i w domu i nająć się do pracy poza domem by pomóc rodzicom związać koniec z końcem, często nie dojadają,  nie wie co to ładne ciuchy czy wyjście do miasta, ale wie co to ciężka praca i bieda. Ale to tu też spotkają ją przyjemności - ukończenie szkoły podstawowej i on - Władek, ich spotkania i miłość, jego głos, dotyk i wymawiane jej imię - Zosieńka. Wspólna przyszłość w małżeństwie której nie będzie im dane zakosztować długo - wybucha wojna, on idzie walczyć, a ona Niemka żona Polaka musi radzić sobie sama na Śląsku okupowanym prze Niemców. Czeka, tęskni, kocha - pracuje jako stenotypistka w urzędzie, jest Niemką więc musi uśmiechać się i wierzyć w zwycięstwo Niemiec. Nikogo nie interesuje co ona myśli.

"Ile zawodów można przeżyć w ciągu jednego dnia?
 Ile utraconych nadziei, choćby trwały zaledwie kilka chwil, można wytrzymać?" [1]

Jak oboje sobie poradzą? Czy ich miłość przetrwa wojenną zawieruchę? Czy spotkają się po wojnie? Jak ona i jej rodzina Niemcy odnajdą się w Katowicach po wojnie? Czy dadzą sobie radę?

Zapewne nie jedną książkę przeczytaliście z wojną w tle, ja również, ale tym razem autorka przedstawia nam odczucia, strach i życie od strony Niemców mieszkających w Polsce, a dokładniej na Śląsku. I choć twierdzą że nie są ani Niemcami ani Polakami są Ślązakami jak inni mieszkańcy, traktowani są inaczej, zwłaszcza po wojnie. Czytamy o bezkresie wojny, biedy i głodu, oraz sztuczności, uśmiechu który musisz mieć przyklejony do twarzy jeśli chcesz żyć, spuszczać głowę, nie słyszeć krzyków, nie patrzeć, ale także o nadziei i miłości. Patrzymy na ten czas przez oczy naszej głównej bohaterki Sophie - Zofii i jej rodziny.
Książkę czyta się bardzo szybko i lekko, prosty język z wplecionymi słowami po śląsku, oczywiście z wyjaśnieniem i dzięki temu poznajemy parę słów z gwary śląskiej i ich znaczenie. Jedyne co mogę zarzucić książce to, że akcja działa się za szybko, duże przeskoki czasu, ale to nie ujmuje nic powieści. Jak najbardziej zachęcam do przeczytania tej książki, ja już zabieram się za drugą częścią, by poznać dalsze losy Władka i Zofii.

Moja ocena: 5/6

Sophie - Zofia

Rozdroża / W obcym domu


[1] Sabina Waszut "Rozdroża" wyd. Muza SA, 2014 str. 130

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


sobota, 16 stycznia 2016

Dagmara Andryka - "Tysiąc"

źródło

TYTUŁ: Tysiąc
AUTOR: D. Andryka
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
DATA WYDANIA: 2015
STRON: 464

                  "Przeklinam was! Jak tylko dosięgnie mnie ogień, spadnie na was jasność z nieba. 
                              Zniszczy was! Sczeźniecie. Wszyscy co do jednego. (...) 
                     ZAWSZE BĘDZIE WAS TYLE, CO TERAZ. Za karę! Przeklęci!" [1]

W Mille w 1812 roku została spalona na stosie Katarzyna Piecowa, osądzona za czary, zdążyła jeszcze rzucić klątwę na miasto - na tłum który stał i przyglądał się jej śmierci - było ich tysiąc. Czy w dzisiejszych czasach jeszcze ktoś może wierzyć w klątwę? a może jednak? Co dzieje się w Mille?

Marta Witecka, dziennikarka, w drodze do Żarnowca gdzie miała zrobić reportaż, zgubiła się i zajechała nocą do miasta Mille. Oddalone od głównej drogi, ciemne, wiatr wiał, słychać było uderzenia okiennic i skrzypienie, trafiła do baru "Rzym" gdzie chciała zapytać o nocleg. Jej słowa wśród gości wywołały popłoch, nie proponowali noclegu, namawiali do wyjazdu - ale ona uparcie chciała tu przenocować, samochód ma popsuty - niestety naprawa się przeciągnie.  Pierwsza noc u księdza, druga w barze, trzecia w przychodni w izolatce, czwarta w szkole - jest tym zmęczona, ludzie patrzą na nią wilkiem, niby rozmawiają, chcą pomóc, ale Marta czuje że coś skrywają. Co? Dlaczego? 

"Mille sprawia wrażenie małego, sennego miasteczka, gdzie czas płynie wolno i każdy każdego zna.
 Wszystkie dni wyglądają tak samo, a rytmu wyznaczanego przez pory roku nie zakłóca zgiełk wielkiego świata. 
(...) Mam wrażenie, że zło czai się gdzieś za rogiem." [2]

Z czasem Marta poznaje prawdę, mieszkańcy Mille nie chcą przyjmować nowych - jest ich tysiąc, i gdy ktoś się pojawia i zostaje na dłużej, ktoś inny umiera, zawsze tak jest - jeden do jednego. Mieszkańcy twierdzą że to klątwa Kaśki Piecowej, ale Marta w to nie wierzy, chce zostać i poznać prawdę. Wdaje się w romans z jednym z mieszkańców i zostaje,  chce poznać miasto i dowiedzieć się jak jest z tą klątwą, będzie miała niezły materiał do druku. Kilka dni później ginie nauczycielka, klątwa, mieszkańcy coraz bardziej patrzą na nią wilkiem, ale cieszą się że śmierć ominęła ich, Marta nie wierzy w klątwę. Podejmuje prywatne śledztwo zmierzające do udowodnienia że to nie klątwa, a morderstwo, nie wypadek ale działanie z premedytacją. Ale czy rzeczywiście to nie klątwa? Marta coraz bardziej jest zagubiona. Klątwa czy seryjny morderca? Sama jest w niebezpieczeństwie - czuje to i zaczyna się bać.

Rewelacyjny debiut! Od pierwszych kartek czułam niepokój, napięcie i dreszczyk na plecach, który potęgowały opisy pogody - błyskawice, grzmoty, zimno, wiatr,  oraz samej klątwy. Świetne opisy małego miasteczka które żyło swoim życiem, wraz z mieszkańcami, jego atmosfera, oraz całe zależność między ludźmi, ich strach. Napięcie rosło od pierwszych kartek, i ciekawość co będzie dalej, morderstwa czy klątwa, wypadki czy przeszłość ciążąca na mieście. Ale teraz, w XXI wieku - klątwa? która jest przez mieszkańców kultywowana a Kaśka Piecowa wspominana i pamiętana. Świetne połączenie kryminału z zabobonami które żyją i mają na nas wpływ, tajemnice i sekrety. Gratuluje udanego debiutu, jestem pod wrażeniem, a książka wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej kartki - gorąco Wam polecam.

Moja ocena: 5,5/6

[1] Dagmara Andryka "Tysiąc", wyd. Prószyński i S-ka, 2015, str. 460
[2] Tamże str. 119

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...