źródło |
AUTOR: M. Konopnicka
WYDAWNICTWO: KAW
DATA WYDANIA: 1999
STRON: 208
To była książka którą przeczytałam już w drugiej klasie szkoły podstawowej, leżałam w szpitalu dwa miesiące i pani pielęgniarka przyniosła mi z biblioteki szpitalnej tę książkę, a ja leżałam i ją czytałam, czytałam ... jakoś tak ciepło ją wspominałam, dlatego bardzo się ucieszyłam gdy zobaczyłam ją na liście lektur w akcji "Niezapomniane lektury z naszego dzieciństwa". Pobiegłam do biblioteki, wypożyczyłam ją i zabrałam się do czytania ...
Krótko o treści ... w Kryształowej Grocie mieszkają krasnoludki, które z utęsknieniem wypatrują wiosny, bo jest im bardzo już zimno, nawet król Błystek przymarzł do tronu, kończy się im jedzenie, więc czekają na wiosnę by wyjść na powierzchnię. Na poszukiwanie wiosny wyrusza nadworny kronikarz Koszałek-Opałek, który mimo że wiosnę już widać jakoś jej nie zauważa zajęty swoimi myślami. Idąc tak trafia do pewnej wioski, która to napada lis i kradnie inwentarz, Koszałek-Opałek postanawia to zapisać w swojej kronice, w której to zapisuje że na wieś napadli Tatarzy, ponieważ we wsi panował ogólny rozgardiasz i dokładnie nie zrozumiał. W dalszej drodze Koszałek-Opałek spotkał pasterzy którzy bardzo życzliwie go przyjęli przy ognisku, a on dzieciom opowiadał historie o krasnalach, jak kiedyś żyli z ludźmi. Gdy wyruszył dalej w drogę wpadł do jamy lisa - Sadełka, który to był sprawcą porwań we wsi, a tam Koszałek-Opałek powiedział mu że pióro które ma pochodzi od gęsi które wypasa Marysia, lis postanowił zapolować na gęsi Marysi. Lis porwał gąskę Marysi, ale Królowa Tatr dała jej inną po którą to Marysia poszła, ale mimo to gospodyni u której pracowała wygnała ją. Krasnoludki jej pomogły, znalazły nowy dom u Skrobka, który był leniwy, ale się zmienił, a Marysia zajmowała się domem i jego synami. Gdy przyszła jesień krasnoludki cieszyły się że pomogły ludziom i zaczęły w Kryształowej Grocie szykować się do zimy.
Zabrałam się do czytania i ... było wielkie rozczarowanie, jakoś tak mile wspominałam książkę z dzieciństwa, a tu nie mogłam przebrnąć przez tę książkę, język, słownictwo ... strasznie się męczyłam, teraz ją czytając zastanawiam się jak ją dzieci czytają w szkole jako lekturę, no może przesadzam, w końcu kiedyś ją przeczytałam, więc teraz dzieci też sobie z nią dają radę ... niestety tym razem powrót do dzieciństwa okazał się po prostu ... nudny, nieciekawy i męczący.
Książkę przeczytałam w ramach akcji "Niezapomniane lektury z naszego dzieciństwa"
oraz wyzwań: "Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę" i "Pod hasłem"
Z tego, co pamiętam, była to jedna z bajek przez które nie mogłam kiedyś przebrnąć:)
OdpowiedzUsuńSierotkę Marysię chyba znają wszyscy:) Chociaż Tyśkowi jeszcze jej nie czytałam a chyba powinnam. Cieszę się, że o niej przypomniałaś Melu.
OdpowiedzUsuńP.S.
Dzięki za recenzję Okna. Bardzo się ucieszyłam czytając:)
Mela, ja miałam tak samo. Wygrzebałam ostatnio piękny stary egzemplarz po dziadkach i... przebrnęłam przez kilka stron tylko. Zwyczajnie mnie znudziło. Nie wiem, może chwila nie ta, albo wiek:):):)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńNiestety czasem tak jest,że niektóre książki z naszego dzieciństwa wydaja nam się wspaniałe,czasami nawet magiczne. Teraz zdaje sobie sprawę,że nie zawsze warto po nie sięgać w wieku dorosłym,bo moga nam się wydac nudne i nieciekawe. Z krasnoludkami miałam podobne odczucie jak Ty.
OdpowiedzUsuńTak, z książką miałam miłe wspomnienia, bo czytałam ją w szpitalu i umilała mi czas, a dziś ... mhm po prostu już nie to.
UsuńJa ogólnie nie lubiłam w szkole czytać lektur i ta awersja pozostała we mnie do dziś. Powyższą bajkę pamiętam trochę, ale nie byłam nią jakoś szczególnie zachwycona.
OdpowiedzUsuńJa lubiłam czytać lektury :) choć przyznaję że nie wszystkie, "Ferdydurke" brrrrr
UsuńWczoraj zapomniałam dodać, że mnie sierotka obecnie nie zachwyca, ale jeżeli teraz jej nie przeczytam Tyśkowi to z całą pewnością już póżniej nie będzie chciał po nią sięgnąć. Hordubal ma rację, że niektóre ksiazki są piękne tylko w niektórym wieku:)
OdpowiedzUsuńDokładnie, mimo wszystko zachowam wspomnienia z dzieciństwa, jak książka umiliła mi szpitalny czas.
UsuńMiałam ją na slajdach :)
OdpowiedzUsuńmmmm Dzięki Tobie przypomniałam sobie smak dzieciństwa. ;D
OdpowiedzUsuńOoo.. Ja już nie pamiętam nawet kiedy ją czytałam i jakie miałam po niej wrażenia. Może zajrzę z ciekawości;)
OdpowiedzUsuńNiedawno spróbowałam przeczytać ją mojemu dziecku - nie dało rady. Konopnicka nie wytrzymała próby czasu - szkoda.
OdpowiedzUsuń